BALKON FRANCUSKI







Balkon francuski podobały mi się od dawna, może z racji pracy w muzeum gdzie nazywa się to portfenetrem. Jest też inna nieco brzydsza nazwa, wywodząca się zapewne od studenckiego życia w akademikach, nazwa bardzo popularna w internecie są to rzygowniki.

Balkon francuski jest balkonem! To też mylne pisać o nim że nie są balkonami a barierkami. To element architektoniczny, który różni od znanego wszystkim balkonu brakiem wylanej płyty balkonowej.


Rozważałam dwa rodzaje balkonów zawsze były to francuskie, wahałam się pomiędzy wyborem barierki ze szkła lub barierki z prętów. Nigdy nie brałam pod uwagę wyprowadzenia dużego balkonu, uważam że na wsi to zbędne. W oryginale mojego projektu była szybka... chwila refleksji nad tym jak będzie wyglądała po deszczu i decyzja padła na barierkę.


Wykonawcę swoich balkonów znalazłam przypadkowo na OLX. Ponieważ w ofercie było jedno zdjęcie, wysłałam kilka inspiracji a sprzedawca po około dwóch tygodniach przyjechał do mnie z gotowym produktem. Zależało mi aby nie było widać części która scala wszystkie barierki, jest ona ukryta pod elewacją. Pojęcia nie mam dlaczego tak bardzo zaufałam i nie pojechałam nawet zobaczyć produktów, ale wyszło idealnie tak jak chciałam. Balkony wykonane są ze stali nierdzewnej, w przyszłości planujemy samodzielnie wykonać bramy wjazdowe z materiału pasującego do barierek.


Koszt obu balkonów: 1000 zł ( cena za dwa balkony )


Inspiracje:

https://pl.pinterest.com

https://pl.pinterest.com


https://pl.pinterest.com



NASZE BALKONY:







SZNURKOWE PODKŁADKI


Pora wiosennie odświeżyć salon, wprowadzić po szarej zimie odrobinę koloru :) Szukałam idealnych podkładek do naszego żółto czarnego stołu prl, nie chciałam nic z plastiku, nic z "bambusa" 

Przeglądając internet trafiłam na fajne wnętrze najpierw zauroczył mnie opis strony, później produkty które znalazłam w sklepie ;) - sprawdźcie sami !
Niezwykle urokliwe, ręcznie zrobione a na dodatek w moim ukochanym kolorze :) czego chcieć więcej :)









DESKI TARASOWE



Nasz taras o wymiarach 5m na 2.7m ułożony samodzielnie z desek powstałych z modrzewia europejskiego.

Zdecydowaliśmy się na naturalne drewno a nie deskę z kompozytu, z miłości do drewna. Nie ma to jak latem czuć tą naturalność  ... niestety minusem tej sytuacji może okazać się to z czym spotkaliśmy się my: kilka z naszych desek było nie równych i wymagało podcięcia.

Czas wykonania tarasu to dwa dni przy czym wykonywała go jedna osoba w czasie wolnym :)

Jedyny poniesiony koszt to deski i legary, które łącznie z deskami (sosnowymi) na elewacje wyniosły nas 1600 zł.

Zaimpregnowane w tartaku legary (również modrzewiowe), o wysokości 7 cm położone zostały na folię,  a całość tarasu ma delikatny około 1 cm skos, aby woda mogła swobodnie spływać. Legary w trzech miejscach przytwierdzone zostały do betonowego podłoża tarasu. Całe miejsce przeznaczone na taras ma normalny fundament i zostało wylane betonem. Wysokość legarów trzeba wcześniej dokładnie obliczyć, nasza deska miała 3 cm grubości, odstęp między betonowym podłożem a wejściem na taras 10cm stąd znana grubość legarów, grunt to znać wcześniej grubość deski! :)

Opinie co do impregnacji są różne, niektórzy piszą o olejowaniu inni o olejowaniu na położony już impregnat my położyliśmy sam impregnat. Kupiony w markecie budowlanym impregnat położyłam 4 razy, wolałam dobrze zabezpieczyć go przed zimą.

Po pierwszej zimie, wiem że deski nie zmieniły koloru, kształtu - słowem są jak w sierpniu kiedy je kładliśmy!

Jedyne co pozostaje nam teraz do wykonania to schodki z tarasu. :)
















http://monikaimariuszusiebie.blogspot.com/p/diy.html