FOTEL PUCHAŁA PRL

FOTEL bukowy proj. M. Puchała, lata 60. -oto i ON :) kupiony w lipcu przez OLX fotel w końcu doczekał się swojego nowego życia :) Wykonanie tapicerki przekazałam znajomemu tapicerowi, drewnem zajęłam się sama. Drewno wymagało jedynie małego szlifowania, które odsłoniło piękny jasny kolor drewna. Pomalowałam je jedynie trzema warstwami bezbarwnego lakieru. Po drugiej warstwie delikatnie przetarłam. Fotel miał kilka warstw materiału, poszewkę i totalnie wyniszczoną gąbkę. Do zdejmowania resztek ze stelaża użyłam KOTA FILEMONA co zresztą widać na zdjęciu. Polecam takie rozwiązanie, mamy pewność ze KOT usunie wszystko :) Nie wymieniałam żadnej taśmy, były one w super stanie wymagały tylko przeczyszczenia oraz naciągnięcia. Mam nadzieje, że się Wam podoba. 

Koszt całkowity: 240 zł
  • fotel z olx 50 zł ( w gratisie dostałam jeszcze piękną lampę z PRL)
  • tapicerka 100 zł ( cena po zniżce, w moim mieście proponowano mi 300 zł)
  • lakier 30 zł
  • materiał 60 zł ( kupiłam 4 m ale poszła połowa)
Poduszka która leży na fotelu to świetny zakup od http://domowebrudy.pl/














http://monikaimariuszusiebie.blogspot.com/p/metamoforzy-mebli.html


CZARNO-ŻÓŁTY STÓŁ PRL




Bardzo długo szukałam idealnego do kuchni stołu, wiedziałam że nie może być za duży ze względu na jej niewielki rozmiar i że musi być okrągły.  Nie ma zbyt dużego wyboru okrągłych stołów, są owalne a takie mnie nie interesowały. Jednym ze sklepów w którym były nieduże okrągłe stoły była Ikea. Kupiliśmy tam rozkładany okrągły INGATORP, stół był piękny. Po wniesieniu do domu okazało się, że był też zbyt masywny a kolorem bardzo odbiegał od naszych kuchennych szafek które mam również z IKEA ( model bodbyn) w sklepie wydawało mi się że kolor jest identyczny, w domu okazało się że szafki są kremowe a stół biały. INGATORP był u nas niespełna miesiąc. Od razu zaczęłam poszukiwania czegoś co nie było taki masywne.



Wśród katalogowych mebli nie było nic. Zaczęłam przeglądać ogłoszenia i na OLX znalazłam nas. Wyglądał strasznie, dodane było jedno zdjęcie na którym wyglądał jak  by miał tylko trzy nogi. Pojechałam i kupiłam, za stół do totalnej renowacji zapłaciłam 100 zł.


Początkowe plany nie zakładały całkowitego malowania, miał być w naturalnym kolorze i wyglądem pasować do drewnianego fotela PRL który już stał w domu. Ale podczas szlifowania naprawdę drobnym papierem, fornir odpryskiwał i nieregularnie pękał. Samo szlifowanie zaczęłam od papieru o gradacji 140, po odpryskach forniru papierem 80 musiałam zeszlifować cały blat. Nie używałam opalarki a jedynie samej szlifierki mimośrodowej. Decyzja o pomalowaniu blatu zapadła samoistnie.


Ponieważ chcieliśmy zachować chociaż odrobinkę naturalności stołu zostawiliśmy drewniane nogi.Tutaj rozegrała się prawdziwa walka. Nogi miały na sobie wszystko: lakier, farby, fornir. Zwykła szlifierka nie dawała rady i musieliśmy użyć czegoś mocniejszego, nogi zostały zeszlifowane szlifierką kątową z papierem do metalu. Brzmi strasznie, wiem! Ale udało się, warstw było kilkadziesiąt, a walka się opłaciła i w efekcie końcowym odsłoniliśmy piękne jasne drewno.


Do czarnego blatu i żółtego okręgu pod blatem postanowiłam dołożyć coś od siebie, stół dostał żółte skarpetki dzięki czemu nabrał lekkości.


Farbę dla lepszego efektu nakładaliśmy pistoletem, na blat nałożyłam 6 warstw, na okrąg pod blatem 4 warstwy. Nogi polakierowałam dwoma warstwami bezbarwnego półmatowego lakieru.


W marcu 2017 r. nasz stół zagościł na łamach miesięcznika  "Czas na wnętrze"


KOSZT CAŁKOWITY: 170 zł
stół - 100 zł
farby - 50 zł
lakier - 30 zł